Wkrotce wydarzenia przybraly zupelnie niespodziewany obrot..
Jak spiewala SGPW "chlop zywemu nie przepusci..". Jasiek nie odpusci nawet lokalnemy bozyszcze z wosku..
NO dobra... ja tez sobie pozwolilem na male "conieco":
Kolejny blog i 2 z serii wyjazd gdzieś i nie wiadomo po co. Gdzie, to wskazuje tytuł, po co - wiadomo po dobrą zabawę i niezapomniane przeżycia. Mamy nadzieję że będziecie nam towarzyszyli od początku do końca wycieczki lub naszego końca. Żeby wszystkim było łatwiej za nami nadążyć to w kolejności alfabetycznej przedstawiamy uczestników wyprawy: Anka, Darek, Domi, Dominika, Grażyna, Iwona, Jacek, Kasia, Kasia M, Krzyś-Borek, Krzyś-Gluś, Łukasz, Marta, Marek, Tomek, Robert, Seba, Sonia.
Jaaaaaasiek taaaak trzymaj :) ja też kocham Bruce Lee :)
OdpowiedzUsuń...przecież każde z nas miało na to ochotę... ;-)
OdpowiedzUsuńBrawo Jasiek!!!
A on żyje? Czy go jednak dorwali i zlinczowali? :-P
P.S.
Też tam bylim ale widok był taki jakiś... nie, nie było widoku. Chmury były. Ale takie ładne, chińskie chmury :-)
Reasumując:
OdpowiedzUsuńa) Jasiek lubi robić loda
b) Marek lubi od tyłu
c) Bruce Lee lubi Jaśka i Marka
:-)
W wosk jest łatwiej ;) - spróbujcie z tym w Alei Gwiazd - tamten jest dopiero twardy i nieczuły :):):)
OdpowiedzUsuńTen z Alei Gwiazd miał już z Wami chłopaki zdaje się do czynienia...
OdpowiedzUsuńProsze spojrzeć na poprzedni post Wspomnienia Lenia i fotę Mistrza. Szczególną uwagę proszę zwrócić na to, że został podwójnie (!) ogrodzony :-)
Hm... mam jakieś przeczucie, że wspomniany Mistrz został przez Was Panowie całkiem sooolidnie wypieszczony ;-) Może wielokrotnie...?
Przyznać mi się: kiedy byliście ostatnio w HKG?