Są dwa rozwiązania:
1. Nie brać plecaka.
2. Patent z domkiem jak poniżej.
Kolejny blog i 2 z serii wyjazd gdzieś i nie wiadomo po co. Gdzie, to wskazuje tytuł, po co - wiadomo po dobrą zabawę i niezapomniane przeżycia. Mamy nadzieję że będziecie nam towarzyszyli od początku do końca wycieczki lub naszego końca. Żeby wszystkim było łatwiej za nami nadążyć to w kolejności alfabetycznej przedstawiamy uczestników wyprawy: Anka, Darek, Domi, Dominika, Grażyna, Iwona, Jacek, Kasia, Kasia M, Krzyś-Borek, Krzyś-Gluś, Łukasz, Marta, Marek, Tomek, Robert, Seba, Sonia.
Jedyna??? A co z porannym wstawaniem???
OdpowiedzUsuńRozumiem Koguty !!! albo zegarek z wieczną godziną 5:30 ;)
OdpowiedzUsuńNie marudzić mi tu! :-)
OdpowiedzUsuńI wstawanie, i plecakowanie kierowało nas przeciez ku kolejnym, nowym, cudnym miejscom :-)
jest jeszcze patent "na wikinga"
OdpowiedzUsuńŻe jaki? Znam na " ooole ! " ale na wikinga??? ;-)
OdpowiedzUsuń